Sylwia Kaczor

Wiele dróg prowadzi do miejsca, w którym uświadamiamy sobie wrodzone predyspozycje i umiejętności. W moim przypadku moment zmiany związany był z problemami z kręgosłupem. Dolegliwości nie tylko unieruchomiły mnie w łóżku, ale odebrały siły witalne. Na szczęście trafiłam na osobę, która była w stanie mi pomóc i przywróciła mnie do zdrowia.

Okazało się, że tym, co mi pomogło, nie była tradycyjna medycyna, a terapia Bowena. To doświadczenie uświadomiło mi, że warto szukać rozwiązań również poza obszarem medycyny tradycyjnej. Zaczęłam patrzeć na zdrowie bardziej całościowo i poczułam, że ja też mogę pomagać innym.

Poszukując alternatywnych metod wsparcia swojego zdrowia trafiłam na kurs konsultanta ajurwedy, a tam, zdobywając doświadczenie i wiedzę odkryłam swoje powołanie. Naturalny talent, które dawał o sobie znać już wiele lat wcześniej, gdy moi najbliżsi doceniali uspokajający masaż głowy, a pacjentki w szpitalu, w którym pracowałam prosiły choć o niewielki dotyk, który przynosił im ulgę i spokój.

W tej chwili prowadzę praktykę masaży ajurwedyjskich. Wykonuję masaże całego ciała (Abhyanga), masaż głowy i karku (Shiro Abhanga), rozgrzewający zabieg na kręgosłup (Kati Vasti) oraz masaż pudrowy (Udvartanę). Poza ajurwedą i rozwojem umiejętności w kierunku konsultacji ajurwedyjskich, fascynuje mnie również refleksologia.

Część moich znajomych pyta mnie, co sprawiło, że taka osoba jak ja, która skończyła szkołę pielęgniarską, studia ekonomiczne i prowadziła własną działalność, zajęła się masażami, i to ajurwedyjskimi? Odpowiedź nie zmieści się w jednym zdaniu, ale z pewnością pojawi się w niej satysfakcja i radość z pomocy innym.

Moment, gdy do gabinetu wchodzi osoba spięta i przygaszona, a ja podczas masażu „czuję pod palcami” jak napięcie odpuszcza, gdy po zabiegu pojawia się uśmiech i słyszę: dziękuję, tego mi było dziś potrzeba, wiem, że jestem we właściwym miejscu i czuję, że robię to, co powinnam.

Powrót do poprzedniej strony.